Jestem chodzącą sklerozą. Nie pamiętam filmów, książek, seriali, zdarzeń, uczuć, ludzi. Nie pamiętam nawet składni języka w którym programuję po powrocie z urlopu 😂 W przypadku zdarzeń z pomocą przychodzi happiness jar. Kilka osób już zaraziłam tematem, więc i krótkie howto się może komuś przyda 🌟

Oryginalna koncepcja happiness jar została stworzona przez Elizabeth Gilbert, autorkę Eat Pray Love.

The HAPPINESS JAR is an almost absurdly simple idea — every single day, at the end of the day, I grab a scrap of paper (the corner of a telephone bill, or a bit of an old to-do list) and I write down upon it the happiest moment of that day. And I put the date on it. And then I fold up the note and stick it in the jar. And that’s the whole practice.

Źródło

 

W tej koncepcji ważne jest docenianie każdego dnia i wyrobienie sobie umiejętności znajdywania dobrych stron w dniach które pozornie wydają się beznajdziejne. Można też zaobserwować na przestrzeni miesięcy i lat co powoduje, że się cieszymy czy mamy dobry nastrój.

Moja koncepcja jest jednak nieco inna, może nawet powinna mieć inną nazwę (?). Mam wrażenie, że trafiłam na nią gdzieś w internecie, ale nie mogę teraz tego znaleźć. W moim słoiku szczęścia są przede wszystkim wspomniania. Są zdjęcia, pocztówki i drobiazgi z podróży. Zdarzają się też i bilety kolejowe, które po wyciągnięciu przypomną mi jakąś wyprawę albo zdarzenie. Słowem wszystko co przypomni mi coś co chciałabym pamiętać.

image

Ja swój słoik napełniam od początku każdego nowego roku, nieregularnie. Pod koniec roku, wyciągam wszystko, przeglądam, nagle okazuje się, że TYLE SIĘ WYDARZYŁO ❤️, wrzucam do woreczka, podpisuję z jakiego jest roku i chowam. Sporo zdarzeń, czy naszych wycieczek jest tylko na zdjęciach na telefonie czy na instagramie, które trochę przepadają zapomniane, albo zagubione między innymi. W związku z tym kupiliśmy już dawno temu drukarkę do zdjęć Canon SELPHY, i co ważniejsze zdjęcia drukuję bezpośrednio z komórki. Koszt jednego zdjęcia to ok 1-1,5zł. Zdjęcia są formatu pocztówkowego i na odwrocie mają nadruk adresowy, więc można wydrukowane zdjęcia wysłać babci 💕

Zdjęcia i pocztówki najpierw wiszą na lodówce, a po kilku tygodniach trafiają do słoika.

image

Zawartość słoika z 2017 roku 🎀

Tak prowadzony słoik spełnia dwie role:

  • dokładnie wiadomo co zrobić z każdrym drobiazgiem, pocztówką, biletem na koncert, słowem wszystkim co ma jakieś miejsce w naszych głowach ale nie ma sensu tego trzymać na wierzchu i nie musimy więcej przekładać tego z miejsca na miejsce zanim z wyrzutami sumienia tego nie wyrzucimy 🙂
  • zapewnia, że wszystko jest zebrane w jednym miejscu, nie trzeba się zastanawiać czy kartkę urodzinową od Cioci Kazimiery zachować czy wyrzucić, a cała koncepcja wspiera minimalistyczne podejście do posiadania rzeczy, jednocześnie nie zabijając sentymentów.

Ktoś mi powiedział, że taki słoik brzmi jak coś prowadzonego przez zorganozowaną osobę. Może zorganizowane osoby robią takie rzeczy, ja natomiast po prostu znajduję sposoby na ogarnięcie chaosu 💪