Wydawałoby się, że jak ktoś potrafi coś sobie sam uszyć to z pewnością posiadł wiedzę tajemną na temat krojenia ubrań, tkanin, naprawy odzieży, czy chociażby tego jaki wykrój pachy wygląda dobrze do danego typu sukienki i jak do niego zrobić podkrój pachy. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Ze wszystkich rzeczy, które uszyłam w ciągu ostatnich 15 lat (nie było ich tak znowu wiele) została tylko jedna – źle wykrojona, z nieodpowiedniej tkaniny, ale przynajmniej ładnie obszyta 😉

image

Przy jakiejś tam wprawności mniej więcej wiadomo jak zszyć dwa kawałki materiału, żeby nie wyglądały jak wyciągnięte psu z gardła, ale nadal spódnica, która z zewnątrz wygląda super, od środka bardziej jak po spotkaniu z chomikiem sąsiadki. Dużo trudniej jest określić jaki rodzaj materiału jest potrzebny na uszycie sztywnej spódnicy z kontrafałdami, jaki na sukienkę na lato (i, żeby się ta nieszczęsna podszewka nie przyklejała do ciała i nie darła). Jakim ściegiem powinno się szyć tkaninę X w miejscu Y. Obszywać czy nie? Dodawać podszewkę czy tylko podszyć lamówką? Wszywanie suwaka to jest zawsze trochę loteria. Będzie to wyglądało po ludzku? A może raczej doprowadzenie brzegów do normalnego stanu będzie wysiłkiem porównywalnym do pływania w rzece Ankh? Czy sukienka po pierwszym upraniu nie skurczy się ani nie podrze (been there done both)?

I oczywiście nie jest tak, że tego wszystkiego nie da się nauczyć poprzez praktykę – nasze babcie na pewno nie miały dostępu do tylu materiałów na temat szycia co my teraz. Wszystkie nieudane produkcje odzieżowe oczywiście czegoś mnie nauczyły. Nie wszystko też da się przeczytać w poradnikach, podręcznikach i instrukcjach do wykrojów – trzeba po prostu zrobić kilka podejść, wiele rzeczy wychodzi w praktyce. Ale, trochę tak jak w programowaniu, musiałam się te kilka ładnych razy nieprzyjemnie przekonać, że warto zainwestować czas na dokształcenie przed rozpoczęciem pracy nad konkretną rzeczą. Mam wrażenie, że niektórzy po prostu to robią bo tak nakazano, a inni, cóż, muszą do tego dojrzeć we własnym tempie.

The time is now. Jako dorosła, odpowiedzialna i rozważna (hohooo!) domowa krawcowa mogę radośnie wyrzucić wszystkie źle zaczęte sukienki i zacząć od początku, tak, żeby wstydu przed babcią nie było.